Quiero Salsa Szczecin

Relacja z El Sol Warsaw Salsa Festival 2016

4000 uczestników z całego świata, 85 artystów absolutnie najlepszych w swoich dziedzinach, 152 godziny warsztatów, 4 gorące imprezy, każda na 4 oddzielnych parkietach tematycznych, 3 koncerty z muzyką na żywo. A wszystko to w jednym miejscu podczas dwunastej edycji El Sol Warsaw Salsa Festival.

 

Wyjazd do Warszawy

Na warszawski festiwal pojechała cała nasza kadra, większość formacji oraz mnóstwo naszych ukochanych kursantów. Pierwsza część pomarańczowej delegacji wyruszyła już w środę wieczorem, kolejne ekipy systematycznie dojeżdżały na miejsce. Warszawa przywitała nas śniegiem, natomiast dzięki temu, że całe wydarzenie odbywa się w całości w Hotelu Gromada, zła pogoda nie była wielkim problemem.

 

A photo posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

A photo posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

A photo posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

 

Warsztaty

Tańczyć zaczęliśmy już w piątek po południu od cza-czy z Talalem i Edytą, którzy kolejni raz dobitnie udowodnili, że są parą znakomitych pedagogów. W czasie trwania całego festiwalu staraliśmy się dzielić na małe podgrupy, gdzie każda obstawiała zupełnie inne zajęcia, na koniec zaś wymienialiśmy się nawzajem wrażeniami.

Z zajęć wartych polecenia możemy wymienić na pewno wszystkie pozycje z Eddim Torresem. Ten człowiek widać, że urodził się tańcząc salsę. Jest świetnym nauczycielem, ma genialne poczucie humoru oraz dystans do siebie. Na zajęciach pokazuje rzeczy raczej proste, ale w genialny sposób i człowiek zawsze może wynieść z nich coś nowego.

Jedne z trudniejszych zajęć prowadzili Adolfo Indacochea oraz Franklin Diaz. Pierwszy, jeśli stracisz koncentrację choćby na moment, odleci z programem daleko daleko. Drugi z kolei na swoich zajęciach body movementu rozłożył sam krok podstawowy na czynniki pierwsze.

Agnieszka Soboń: Wydaje się, że Franklin lepiej stoi, niż ja tańczę.

Marek Streich: Zrobił na zajęciach tylko krok podstawowy, ale i tak większość uczestników nie była w stanie powtórzyć jego ruchu. A umówmy się, że wśród uczestników byli jedni z lepszych tancerzy zarówno w kraju jak i zagranicy.

W tym momencie musimy zauważyć i podkreślić dość duży minus organizacyjny. Zajęcia mistrza Franklina zostały zaplanowane w małej sali Salsa 2 i cóż… nigdy w życiu nie widzieliśmy takiego ścisku na zajęciach. Jak się później okazało, w sobotę niemal wszystkie zajęcia prezentowały się podobnie. Wygląda więc na to, że sprzedaż biletów na festiwal powinna zostać zatrzymana ciut wcześniej, aby zapewnić uczestnikom podstawowy komfort zajęć.

 

A video posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

A photo posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

A video posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

 

Pokazy

Genialne! Dosłownie zapierały dech w piersiach. Gonia miała w planach iść w sobotę na imprezę swingową, ale została na miejscu właśnie ze względu na pokazy. Ekspresowy przegląd:

Agnieszka Soboń: Najlepszy pokaz zdecydowanie w wykonaniu Tropical Gem. Rzuty babą przez całą scenę zapamiętam do końca życia.

Marek Streich: To prawda! Byli najlepsi! Z innych pokazów… Eddie Torres ciągle ma w sobie “to coś”. Mógłby już tylko ubierać się bardziej adekwatnie do wieku.

Agnieszka Soboń: Tak odnośnie Eddiego, to idealną partnerką dla niego jest Chiara Barone! Świetna dziewczyna, świetnie tańczy, moment z lizaniem kapelusza – bezcenny!

Marek Streich: Co jeszcze. Adolfo to ciągle mistrz mambo. Klasa, styl, wulkan energii.

Agnieszka Soboń: Ja jeszcze zakochałam się w tercecie Dimitris y su Secta z Grecji!

Marek Streich: Yyyy, jak to?

Agnieszka Soboń: Nooo… bo byli przystojni i funkowi!

Marek Streich: Okej. To ja chciałem zwrócić też uwagę na pokaz, który zaprezentowali Jorge Ataca oraz La Alemana. Przyznaję się, że Bachata to nie mój konik, ale ten taniec w ich wykonaniu podobał mi się wyjątkowo!

Agnieszka Soboń: Świetne były też Clave Koksy, lokalna ekipa z reggaetonem i zabawną choreografią!

 

A photo posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

A photo posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

A video posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

 

Bootcamp

Ustaliliśmy, że akapit o Bootcampie napisze Marek Wpierw powiemy na czym w teorii polega bootcamp.

Zbierasz grupę całkiem dobrych tancerzy. Zamykasz ich razem w jednej sali na kilka godzin dziennie przez 3-4 dni. Na sali natomiast inny tancerz, lepszy nawet od tych dobrych (zwykle gwiazda światowego formatu), uczy zebraną ekipę choreografii. Na koniec zaś wszyscy razem występują na scenie przed wielką publicznością.

Teoria w przypadku Agi oraz Gochy, które wzięły udział w Bootcampie z Karel Fores, rozjechała się ciut z oczekiwaniami.

Marek Streich: Okazało się, że zamiast zaplanowanych 8 godzin dziewczyny będą spotykały się przez 12 godzin. Ale dziewczyny ćwiczyły więcej, niż te 12 godzin. Obserwowałem je codziennie i trenowały prawie non stop. Przed zajęciami, po zajęciach. Budziły się wcześnie rano i ostatnie chodziły spać. Cały czas, przy każdej możliwej okazji, spotykały się razem aby ćwiczyć i ćwiczyć.

Trzeba jednak przyznać, że występ wyszedł genialnie! Dziewczyny były przepiękne, zatańczyły niemal bezbłędnie. Pomijając satysfakcję z uczenia się nowych rzeczy oraz szlifowania techniki, były też mocno zmęczone zarówno fizycznie jak i psychicznie. Przekonały się na własnej skórze, że sukces w tańcu to nie tylko uśmiech i splendor, ale też przede wszystkim katorżniczy wysiłek oraz często płacz i łzy.

Bootcamp to test dla umiejętności oraz odporności psychicznej, to najlepsza weryfikacja poziomu tanecznego oraz idealna okazja do krytycznego spojrzenia na samego siebie.

 

A video posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

A photo posted by Quiero Salsa (@quierosalsa) on

 

Imprezy

O imprezach możemy powiedzieć przede wszystkim tyle, że się odbyły Najlepiej oceniamy imprezy czwartkową oraz niedzielą, przede wszystkim ze względu na małe zagęszczenie parkietu. Zarówno w piątek jak i sobotę na parkiecie salsowym w wielu sektorach nie dało się praktycznie tańczyć.

Agnieszka Soboń: Na imprezach trzeba się przemieszczać i nie stać w jednym miejscu sali. Trzeba znaleźć sektor z dobrymi tancerzami i tam jest klęska urodzaju. Z moich doświadczeń wynika że ten sektor jest zazwyczaj daleko od wejścia

Marek Streich: Tylko wtedy trzeba pchać się przez cały tłum daleko daleko od wejścia.

Agnieszka Soboń: W sumie przy wejściu tańczą też instruktorzy, dla przykładu Super Mario. Ale dla mnie tańczenie przy wejściu nie ma klimatu. Wszyscy łażą, gapią się. A jak już się dotrze w takie speluniaste zagłębie pod sceną to nie dość, że się super samemu tańczy, to inni tańczą tak, że można się gapić godzinami i nie odrywać wzroku.

Marek Streich: Cóż, ja tańczyłem głównie na parkiecie salsowym, głównie w okolicy realizatorki, bo tam był najlepszy dźwięk. Słyszałem też, że na parkiecie bachatowym była ostra sauna…

 

Podsumowując

Marek Streich: W skali od 1 do 10 warszawski festiwal oceniam na solidne 7,5. Ania Chagowska, organizatorka wydarzenia, wielokrotnie powtarzała, że jej ambicją jest, aby WSF stał się największym i najlepszym festiwalem na świecie. Obawiam się, że w przypadku festiwali słowa “największy” i “najlepszy” nigdy nie chodzą w parze.

Agnieszka Soboń: Wstrzymuję się od przyznania punktów. To był mój czwarty wyjazd na Warsaw Salsa Festiwal i przyznaję, że impreza rozrosła się do potężnych rozmiarów i imponuje rozmachem. Mimo wszystko wolę mniejsze, kameralne wydarzenia.

 

Plusy

 

Minusy

 

El Sol Warsaw Salsa Festival to wydarzenie przeogromne. Jeśli więc chcesz się zainspirować, poczuć międzynarodową atmosferę, zobaczyć multum topowych gwiazd w jednym miejscu albo chcesz po prostu tańczyć od rana do nocy, to wydarzenie jest zdecydowanie dla Ciebie!

CHCESZ W PRZYSZŁYM ROKU POJECHAĆ RAZEM Z NAMI? DOŁĄCZ DO GRUPY QS NA WSF 2017!
JUŻ WKRÓTCE WIĘCEJ SZCZEGÓŁÓW :)

 

To pisaliśmy my

Gan Gan y Gan Gon
czyli Agnieszka Soboń
i Marek Streich